1986 Niełatwo być gwiazdą

Missland 2/93  Czerwiec 1993 Niełatwo być Gwiazdą Wczoraj, dziś i jutro Renaty Fatli

W 1986 była rok przed maturą w liceum plastycznym. Marzyła o zdawaniu na ASP do Krakowa. W sierpniu tego samego roku wzięła udział w finale konkursu Miss Polonia. Miała przespacerować się kilka razy po scenie, pouśmiechać się do obiektywów, pogratulować, zwyciężczyni, przebrać się, wsiąść w samochód i wyjechać z rodzicami na wakacje pod namiot. Nagle wszystko stanęło na głowie…

Miss Polonia 1986

Renata Fatla Miss Polonia 1986

Była…

Byłam przecież przesadnie skromna, nawet wstydliwa, opowiada była Miss. Oprócz tego nieco zwariowana – taki styl liceum plastycznego – teraz nie pozostało po tym śladu.

Do konkursu trafiła za sprawą najczystszego przypadku. Nigdy przedtem nie myślała, że mogłaby wystartować.

– Kiedy oglądałyśmy z siostrą finał Miss Polonia’85 (wygrała wtedy Katarzyna Zawidzka) Iwona stwierdziła. „Wiesz Renata, -ty też byś wygrała”. W życiu nie przypuszczałam, że to się sprawdzi.

Pewnego razy spotkany przypadkiem w kawiarni fotograf zaproponował jej sesję zdjęciową. Odbitki pokazała młodszemu koledze z „plastyka”, który miał bzika na punkcie modelek, konkursów piękności i temu podobnych głupstw. Nie namyślając się długo i nie pytając o zdanie, kolega wysłał je do biura Miss Polonia (wówczas nie było jeszcze konkursów regionalnych). Po pewnym czasie Renata dostała list – zaproszenie na eliminacje ogólnopolskie.

– To było prawdziwe zaskoczenie. Na domiar złego musiałam mieć ze sobą suknię wieczorową, podczas gdy do tej pory chodziłam prawie wyłącznie w dżinsach.

No i zaczął się cyrk. Gorączkowe zakupy, szycie, przymiarki, pożyczanie dodatków od koleżanek. Nadgorliwy kolega cudem uszedł z życiem.

– Nie zabiłam go od razu i opłaciło się… Szczerze mnie potem dopingował, jeździł na wszystkie eliminacje i na finał, bywał na spotkaniach z publicznością. Bardzo mi wówczas pomógł.

Po zwycięstwie zaczęło się „królowanie”. Dość uciążliwe, ponieważ wypadło akurat w oku maturalnym. Wyjazdy na konkursy Miss International do Japonii i Miss Świata do Londynu, trasa po kraju.

Renata Fatla Miss Polonia 1986

Miss Polonia 1986

– Bałam się trochę wrócić do szkoły jak Miss. Zupełnie nie wiedziałam, jak mam się zachować przed klasą, zastanawiałam się, jak oni mnie przyjmą. Niby wszystko było w porządku: „Renata martwiliśmy się, że cię już nigdy nie zobaczymy!” – krzyknął ktoś na powitanie. Przerwano lekcje, musiałam opowiadać. A jednak coś się zmieniło, czułam, że oni traktują mnie inaczej. Dokładnie obserwują, czy aby woda sodowa nie uderzyła mi do głowy.

Po roku zaproponowano jej pracę w agencji modelek w Mediolanie. Jest akurat we „włoskim” typie, bardzo wysoka (180 cm), jasnooka blondynka. Zupełne przeciwieństwo tamtejszej dziewczyny.

– Wówczas zupełnie nie miałam pojęcia o tej pracy, znałam ją tylko „z zewnątrz”, jak każdy – smukłe modelki spacerujące po wybiegu. Nie wiedziałam nawet, że na początku tak dużo trzeba zainwestować. Zaczyna się od zrobienia zdjęć. Płacisz więc ludziom, którzy robią ci makijaż i układają włosy, później fotografowi. Następnie z własnej kieszeni wykładasz na lekcje chodzenia. Nota bene musiałam nauczyć się chodzić zupełnie inaczej, niż na konkursie.

Kandydatki do tytułu Miss Polonia’86 uczyła tancerka Barbara Bittner. – Wpoiła nam sposób poruszania się baletnicy. Chodziłyśmy sztywno wyprostowane oszczędne w ruchach. Modelki wychodzą na wybieg całkowicie na luzie, jak na spacer. Było mi bardzo trudno się przestawić.

Praca modelki przynosi, nie da się ukryć, satysfakcję materialną, wraz z nią jednak rygor, rygor i jeszcze raz rygor, któremu trzeba się podporządkować.

Nigdy nie możesz być do końca sobą. Nie wolno ci pokazać, że jesteś zmęczona, boli cie głowa, masz akurat zły humor. Musisz zgadzać się na wszystko, co z tobą robią. Jeżeli masz jakiekolwiek uwagi – zachowaj je dla siebie inaczej będą cię odsuwać, powiedzą, że „trudno się z tobą współpracuje”. Poza tym nieustanna dieta: bardzo mało mięsa, najlepiej wcale, głównie ryby, sałatki, owoce, soki. Żadnych używek, zero alkoholu, kawy, mocnej herbaty, papierosów…

I najgorsze – woda. Przynajmniej litr niegazowanej wody dziennie. Do tego było mi najtrudniej przywyknąć.

– W zasadzie nie musisz spełniać tych wymagań. Nikt cię przecież nie pilnuje. Ale konkurencja jest ogromna. Wśród modelek nie ma miejsca na przyjaźnie. Starsze patrzą na ciebie jak na wroga, czują się zagrożone. Jeśli ci się uda spotkasz się z zawiścią…

JEST…

W ciągu trzech lat pracy zjeździła całe Włochy. Wszystko skończyło się kiedy poznała Davida. Wielka miłość i… koniec kariery modelki. Na szczęście!

– Jeszcze przedtem doszłam do wniosku, że nie nadaję się do tego. Jestem zbyt mało przebojowa, nie mam wystarczająco dużo energii, nie potrafię rozpychać się łokciami. Spotykałam niejednokrotnie koleżanki – Polki, które czuły się w tym świetnie, ale ja się męczyłam. W dodatku lubiłam wyłącznie pracę na pokazach. Zdjęć nie cierpiałam.  Kiedy poznałam Davida, skorzystałam z okazji, żeby się z tego wyrwać. Postanowiłam, że nigdy więcej.

Po ich ślubie Bielsko zahuczało od plotek. Mówiono, że wyszła za byłego piłkarza „Juventusu”, za bardzo starego i bardzo bogatego biznesmena, względnie właściciela agencji mody.

– Taka jest cena popularności. Zwłaszcza jeżeli ktoś tak jak ja, praktycznie z dnia na dzień, staje się osobą publiczną. Teraz ludzie śledzą i oceniają każdy mój krok. Nie dziwię się tym, którzy uciekają przed sława mieszkają na odludziu, nie udzielają wywiadów. Wiem, że cokolwiek bym nie robiła, złośliwych uwag nigdy nie zabraknie.

Renata Fatla Miss Polonia 1986

Renata Fatla

W rzeczywistości David jest dobrze zapowiadającym się architektem. Maja dwuletnia córeczkę Magdę, szalenie przywiązaną do mamy- Macierzyństwo to największa radość w moim dotychczasowym życiu, nieporównywalna z niczym. Nigdy nie myślałam, że to tak będzie. Realizuję się w nim zupełnie. To fantastyczne uczucie mieć pod opieką dziecko, być za nie odpowiedzialnym. I ta świadomość, że ono jest całkowicie na mnie zdane…

Tytuł Miss Polonia, rok panowania, kilka lat pracy w charakterze modelki sprawiły, że z Reni Fatli, uczennicy liceum plastycznego w Bielsku-Białej pozostało niewiele.

– Patrzę na siebie sprzed paru lat i nie mogę wyjść ze zdumienia. Czy to naprawdę ta sama osoba? Bardzo spoważniałam, jestem mniej otwarta w stosunku do ludzi, inaczej patrzę na świat. Wiadomo jak to jest, kiedy ma się osiemnaście lat. Ideały, górnolotne marzenia… To wszystko straciłam. Nauczyłam się, że najlepsze nawet chęci nie wystarczą, wszystko zdobywa się ciężką pracą.

BĘDZIE…

Po ślubie zamieszkali we Włoszech. Ma to swoje zalety. Renata nie jest tam tak znana jak w Polsce, może czuć się swobodniej. Poza tym polubiła Włochów.

– Są bardzo sympatyczni, otwarci, żyją ‘na zewnątrz”. Czasem uśmiechają się na ulicy, pozdrowią, nawet zaczepią i porozmawiają chwilę. We Włoszech nigdy nie czułam się samotna.

Mimo to niechętnie spędziłaby tam resztę życia- Staram się jak najczęściej bywać w Polsce. Tam brakuje mi wszystkiego: rodziców, rozmowy w ojczystym języku (mój mąż strasznie kaleczy polski), polskiej kuchni. Obyczaje też są zupełnie inne. Buntuję się przeciwko tradycyjnemu modelowi włoskiej rodziny. Nie chcę być wychowującą dzieci mamuśką potakującą zarabiającemu pieniądze mężowi. Na szczęście zdaje się, że dobrze trafiłam: David też chciałby przełamać ten stereotyp. Nie tracę nadziei, że zdołam namówić go, żebyśmy zamieszkali w Polsce.

Nie myśli jednak o całkowitym zerwaniu z przeszłością. Tu na miejscu chciałaby zająć się promowaniem polskich dziewcząt.

– Już teraz organizuje kursy dla modelek. Chce przekazać im wszystkie moje doświadczenia i umiejętności. Zarówno te praktyczne: jak zrobić odpowiedni makijaż, ułożyć włosy, jak i wpoić im pewne cechy konieczne w tym zawodzie: pewność siebie, zdolność poradzenia sobie w każdej sytuacji, a następnie wykorzystując moje włoskie kontakty pomóc im znaleźć dobrą pracę. Dzięki temu miałyby łatwiejszy start niż ja swego czasu. Chciałabym też organizować profesjonalne konkursy dla modelek. Takie w których liczyłyby się nie tylko warunki zewnętrzne, ale i niezbędne umiejętności „sprzedania się”.

Pytana o to, czy jeszcze raz wzięłaby udział w konkursie Miss Polonia. Renata odpowiada przecząco. Woli, żeby o tytule przypominał jej tylko samochód. Do dziś jeździ bowiem swoją „nagrodą”. Przez te siedem lat Charade sprawowała się doskonale.

– Musieli chyba wybrać dla mnie jakiś specjalny egzemplarz.

MONIKA KRUSZEWSKA

Fot. ANDRZEJ ZABILSKI