2010 Moja wada? Nieśmiałość

Gazeta Lubuska,  05 września 2010 roku Moja wada? Nieśmiałość.

– Jeśli kiedyś przyszłoby mi znów zmywać garnki, czy biegać ze ścierką między stolikami, myślę, że nie miałabym z tym żadnego problemu – zwierza się  AGATA SZEWIOŁA, od tygodnia Miss Polski 2010.

– Nie lubię, gdy ludzie udają innych niż są w rzeczywistości. Pamięta pani, kto to powiedział?

(Agata kiwa przecząco głową)… nie mam pojęcia.

– Pani to mówiła. Dokładnie trzy lata temu, gdy rozmawiałyśmy.

-Taak? Zapomniałam. Ale potwierdzam: nie lubię, jeśli w życiu ktoś gra kogoś innego.

– Pani gra, czy jest sobą?

– Cały czas jestem sobą.

– A co to znaczy?

– Być sobą, czyli być naturalnym, bez jakiegoś udawania, pozowania… Nie gram, nie udaję, nie wywyższam się, często reaguję żywiołowo… Taka jestem i może właśnie dlatego zostałam Miss Polski.

– Bardzo skromna i do tego trochę zagubiona, jakby wystraszona, wręcz nieśmiała. A przecież w świecie show biznesu do którego pani weszła trzeba mieć twardą  skórę słonia, a nie delikatnego motylka.

– Nieśmiała jestem, to prawda. Ale widocznie to nie przeszkadza w tym biznesie, skoro jurorzy postawili na mnie. Poza tym, jeśli trzeba to potrafię postawić na swoim, umiem pokazać pazurki (śmiech). Więc taka wystraszona i zagubiona nie jestem. Choć nie ukrywam: peszą mnie kamery, wywiady, tłumy dziennikarzy… Jestem tym mocno skrępowana, nie wiem co powiedzieć, język mi się czasami plącze. Ale mam świadomość, że będę musiała się do tego przyzwyczaić. I na pewno sobie poradzę. Pani mówi, że wyglądam na wystraszoną, ale tak nie jest. Powiem tak: jestem jeszcze w małym szoku po tych wyborach, bo ciagle trudno mi uwierzyc, że jestem najpiekniejszą Polką. Przecież wiem, że jest mnóstwo dziewcząt jeszcze piekniejszych ode mnie.

– Jak choćby Ania Wierzbicka?

– Na Anię stawiałam od początku i byłam prawie pewna, że to ona zdobędzie tytuł. Ania z kolei stawiała na mnie. No i wyszło, że miała rację. Choć i ja dużo się nie pomyliłam, bo została pierwszą wicemiss. Gdy jurorzy ogłosili swój werdykt, to myślałam, że sie przesłyszałam, że się pewnie pomylili, stałam jak zamurowana…

– Ponoć babcia trzymała w ręku różaniec i modliła się przed telewizorem o ten tytuł dla pani.

– Słyszałam, że tak było… Moja babcia kochana…. Jeszcze się z nią nie widziałam, ani z rodzicami (rozmawiamy we wtorek, dwa dni po wyborach – przyp. red). Oni pierwsi zadzwonili do mnie z gratulacjami. I oczywiście Ewa Olejniczak, która była ze mną w Płocku, podtrzymywała na duchu, wspierała. Bardzo jej za to dziękuję.

– A narzeczony jak przyjął ten werdykt?

– Nie mam narzeczonego, moje serce jest ciągle wolne (śmiech).

– I jaki mężczyzna może to serce zdobyć?

– Taki, który mnie pokocha taką jaka jestem, przy którym będę czuła się bezpiecznie, który dbałby o mnie… Może kiedyś go spotkam?

Uparta jest pani.

– To prawda.

– Trzy lata temu znalazła się pani w gronie dziesięciu najlepszych nastolatek w Polsce, teraz ta korona… a więc upór został wynagrodzony.

-Myślę, że każdy powinien wyznaczyć sobie jakiś cel w życiu i potem konsekwentnie do niego dążyć. Ale obok tego dążenia, trzeba też robić inne rzeczy. Ja poza tym, że już jako nastolatka trafiłam do agencji modelek Princess Ewy Olejniczak, byłam w Paryżu na   profesjonalnej sesji fotograficznej, miałam kilka okładek, brałam udział w pokazach mody, to przede wszystkim uczyłam się, zdałam maturę, poszłam na studia. Musiałam to wszystko ze sobą pogodzić. I pogodziłam.

-Co zmieniło się od momentu, gdy kilkunastoletnia Agata zmywała gary na praktyce w ośrodku wczasowym w Pobierowie, do chwili gdy założyła na głowę koronę Miss Polski?  

– Nie zmieniłam się od tamtej pory, jestem tą samą Agatą. Może tylko dorosłam, stałam się bardziej odpowiedzialna. I jeśli kiedyś przyszłoby mi znów zmywać garnki, czy biegać ze ścierką między stolikami, myślę, że nie miałabym z tym żadnego problemu.

– Cofnijmy się jeszcze bardziej wstecz. Mała Agatka stroiła się przed lustrem i zawsze chciała być piękna?

– Nieee… Do startu w wyborach zarówno na miss nastolatki, jak i teraz nakłonili mnie rodzice. Ja nie wierzyłam w swoje możliwości.

– Skąd w pani aż taki brak pewności siebie?

– Taka już się urodziłam, choć nie wiem czy ma to związek z brakiem pewności. Jestem osobą bardzo zamkniętą, nie lubię opowiadać o swoim życiu, trochę nieufna jestem. I dopiero jak już kogoś bliżej poznam, staję się bardziej otwarta.

– Ma pani przyjaciół?

-Mam, a po niedzieli odezwało ich się bardzo dużo. Przysyłały do mnie smsy osoby z którymi nie miałam kontaktu od wielu lat. Było to miłe, na pewno.

– Choćby dlatego warto startować w tym konkursie.

– Konkurs piękności pomaga też w zrobieniu kariery, choć ja swój udział traktuję  przede wszystkim jak dobrą zabawę. Ale też nie ukrywam, iż liczę  że w przyszłości łatwiej będzie mi znaleźć pracę w mediach. Myślę o dziennikarstwie. Pochwalę się, bo już popełniłam pierwszy artykuł. Dla magazynu Beauty Eve napisałam coś w rodzaju relacji z pokazu mody w Sopocie. Podaba mi się taka praca, ale jeśli mam być szczera, to od pisania wolałabym jednak prowadzić jakiś program w telewizji… Wszystko jeszcze przede mną.

– A ja myślałam, że studiuje pani w Wyższej Szkole Bankowości we Wrocławiu i stawia na jakiś własny biznes.

– Studiowałam. Wybrałam kierunek turystyka, ale jakoś nie mogłam w nim się odnaleźć, więc po roku zrezygnowałam. Od października zamierzałam przenieść się właśnie na dziennikarstwo, ale plany pokorzyżował konkurs i na razie studiowanie muszę odłożyć. Teraz dojdą mi nowe obowiązki, których trochę się boję, ale na pewno dam radę. Konkretnego kalendarza jeszcze nie znam, przypuszczam, że  będą jakieś wyjazdy na targi, spotkania… Jako Miss Polski muszę przede wszystkim skupić się na przygotowaniach do godnego reprezentowania naszego kraju na Miss World, jaki w październiku odbędzie się w Chinach.

– Marzy pani o tytule miss świata?

– O jejku, jeszcze o tym nie myślałam! Nie wiem… Na pewno chciałabym znaleźć się w ścisłej czołówce i jeśli mi się to uda, to już będzie duży sukces. Mam teraz swoje pięć minut i chciałabym je dobrze wykorzystać.

– A tak w ogóle to o czym pani marzy?

– (długie milczenie) Wolę to zachować dla siebie.

– Czym jest dla pani piękno?

– Piękno to nie tylko powierzchowność, co ładne na zewnątrz, ale również i to, jacy jesteśmy w środku.

– Staje pani rano przed lustrem i widzi w nim piekną kobietę?

– Staję przed lustrem i cieszę się, że jestem przede wszystkim sobą.

– Czego pani w sobie nie lubi?

-To, że jestm aż tak bardzo nieśmiała. Chciałabym to zmienić.

– A co pani ceni w sobie najbardziej?

-Hmm… Na pewno szczerość i dobroć dla innych. Lubię pomagać ludziom.

-Dziękuję

Danuta Kuleszyńska 68 324 88 43 dkuleszynska@gazetalubuska.pl

AGATA SZEWIOŁA ma 21 lat, 174 cm wzrostu, waży 55 kg. Pochodzi z Żar, skończyła technikum hotelarskie. W wolnych chwilach spaceruje po zielonym lesie w Żarach, spotyka się z przyjaciółmi, szkoli swój angielski. Rzadko chodzi do fryzjera i kosmetyczki, nie maluję sie na co dzień, nie stosuje żadnej diety. Ma starszego brata Radka, który jest strażakiem. Mama pracuje w sklepie w Żarach, tata w firmie. W minioną niedzielę zdobyła tutuł Miss Polski i miss telewizji Polsat. Do konkursu przygotowała ją Ewa Olejniczak, szefowa agencji Princess z Zielonej Góry.