1990 Podszyła się pod Miss Polonię

Gazeta Toruńska, 30 września 1990 roku

Podszyła się pod Miss Polonię potem uciekła z koroną

Gdzie jest korona – wiele osób zadawało sobie to pytanie obserwując w warszawskiej Sali Kongresowej tegoroczną koronację Miss Polonia jakimś tam diademem.

Ale zacznijmy od początku. Wszyscy pamiętają ubiegłoroczną aferę kiedy to Stowarzyszenie Przyjaciół Expressu Wieczornego na konkurs „Miss Universe” do Los Angeles wysłało łodziankę Małgorzatę Obieżalską, która w polskim konkursie zajęła odległe ledwie 5 miejsce. Regulamin jej do tego występu zupełnie nie uprawniał. Skoro nie mogła już tam brać udziału w konkursie Miss Polonia Aneta Kręglicka, bo zdobyła wcześniej tytuł Miss Świata – to barw Polski bronić powinna I Wicemiss Agnieszka Angelo. Pominięto ją, sięgając po jakiegoś kopciuszka, a że biuro Miss Polonia z tego haniebnego posunięcia się nie wytłumaczyło posądzenia o mafijne metody nie są chyba bezpodstawne. I oto po czasie na jaw wyszły kolejne szwindle. Otóż Małgorzatę Obieżalską wyekwipowano na konkurs „Miss Universe”, w koronie… „Miss Polonia”. Nie widomo czy Amerykanie dali się na to nabrać, że to akurat najpiękniejsza Polka, faktem jest, że reprezentantka Polski nie przebrnęła nawet pierwszej tury w tamtym konkursie. Udawanie najpiękniejszej z kraju nad Wisłą na nic się więc zdało. Za wysokie progi. Nie udało się Małgorzacie Obieżalskiej na scenie, mimo oszustw i życzliwego poręczenia biura Miss Polonia, to postanowiła szczęścia poszukać poza estradą. Nawiała towarzyszącemu jej dyrektorowi biura Miss Polonia Piotrowi Stawickiemu, zabrawszy z sobą koronę. Choć nie widomo czy w „Mc Donaldzie” kiedy się w to wystroi więcej jej zapłacą. Korona jest ze srebra i półszlachetnych kamieni. Wartość materialną ma więc niebłaha. Ale i emocjonalnie niemało waży, bo jest to trofeum przechodnie. Korona ta wieńczyła głowy najpiękniejszych Polek, łącznie z Anetą Kręglicką, a ginie w okolicznościach prozaicznych za oceanem przeszmuglowana przez falsyfikat Miss Polonia.

W biurze Miss Polonia pani Gawrych kiedy pytam ją co z koroną nie odpowiada od razu tylko pyta: a kto pana nasłał? Cóż, spiskowa teoria dziejów, jak już komuś w krew wejdzie, to wykarczować to trudno. Stąd może panią Gawrych razem z jej podejrzliwością rozumiem, – W końcu jestem dziennikarzem, mam prawo pytać – nalegałem jednak – Korona jest – odpowiedziała. – Jak to jest, skoro Małgorzata Obieżalska dała wam w USA ‘nogę”. W słuchawce milczenie. – Dała, czy dała? – naciskałem, – Owszem, została tam – usłyszałem – ale koronę przywiózł mój szef. – Na sto procent? – Co pan tak pyta, może prokuratora jeszcze pan przyśle.

Dlaczego by nie. Niechby spróbował wycisnąć od pracowników biura Miss Polonia odpowiedź, choćby na dwa pytania: Dlaczego dziewczynie która w Polsce niemal nie została w konkursie zauważona kazano udawać za oceanem Miss Polonię? – To raz. – Dlaczego skoro niby korona wróciła, nie dekorowano nią tegorocznej Miss Polonii Joanny Michalskiej? – To dwa. Gdyby „fachowcy” z biura Miss Polonia uszyli tę aferę jeszcze zgrabnym ściegiem przymknąłby człowiek oko, bo czasem przyjemnie jest popatrzeć na dobrą robotę w stylu Arsena Lupin. Ale to co zrobili, toż to Mława, nie dość, że sukcesów brak na scenie, to wysłanniczka ucieka jeszcze z nie swoją koroną. Tak więc na amerykańskiej arenie pozostał sam, samiusieńki dyrektor biura Miss Polonia Piotr Stawicki. Amatorów jednak nikt w Los Angeles nie kupi. Wrócił do Warszawy.

JERZY WENDERLICH